Stop wulgaryzmom

Drukuj

Dlaczego dziecko przeklina?

Bo jest świetnym słuchaczem i nawet jak nie słucha to słyszy. Jest więc w stanie z rozmowy dorosłych, w której nie uczestniczy i której się nawet rzekomo nie przysłuchuje, wyłuskać nowe słowa. A potem użyje ich w odpowiedniej sytuacji…

Dziecko uczy się i poznaje kompetencje językowe, poznaje ich moc. Może więc – przeklinając – testować nowe słowa, sprawdzać siłę ich oddziaływania i oceniać ich moc z czystej ciekawości. Dlatego warto – jeśli Twoje dziecko zaczyna używać wulgaryzmów – pokusić się o nauczenie go nowych, trudniejszych słów, zwrotów czy rymowanek, którymi będzie mógł imponować. To najwyraźniej czas, kiedy dziecko jest gotowe na rozszerzenie swoich umiejętności językowych w kontrolowany przez rodzica sposób

Maluch testuje dorosłych, chce zwrócić na siebie uwagę. Taka przyczyna przeklinania ma miejsce zarówno u młodszych, jak i u starszych dzieci.  Jeśli dziecko zauważy, że używając danego słowa zaczyna skupiać na sobie uwagę rodziców czy otoczenia – będzie przeklinało, by ten efekt uzyskać. Dlatego tak ważne jest, aby znajdować czas dla dziecka, na wspólne bycie razem, wspólne aktywności. Maluch czujący, że rodzic poświęca mu czas i okazuje swoje zainteresowanie, z mniejszym prawdopodobieństwem będzie uciekał się do sztuczek typu przeklinanie, by zawalczyć o odrobinę uwagi.

Chce zaistnieć w środowisku rówieśników. Dotyczy to zwłaszcza nieco starszych dzieci i nastolatków. Wiadomo, że dziecko nie będzie chciało odstawać od reszty /a statystyki przytoczone powyżej pokazują, jaką skalę ma owa „reszta”/, chce imponować, chce być częścią grupy, która mu imponuje. Nagminne stosowanie wulgaryzmów powoduje, że młodzież czuje się ważniejsza, doroślejsza, wyzwolona. Przeklinanie może być także zwyczajnym „popisywaniem się”.

Wulgaryzmy mają także swoje źródło w niskiej samoocenie nastolatka. Warto więc zastanowić się, czy zapewniamy naszemu dorastającemu dziecku oparcie, wiarę w jego możliwości, czy chwalimy go za nawet drobne sukcesy i dajemy przestrzeń, by mógł samodzielnie podejmować decyzje i mierzyć się z ich konsekwencjami. Jeśli nastolatek nie wierzy w siebie i ma niskie poczucie własnej wartości, dużo szybciej będzie uciekał w niecenzuralny język, by podbudować swoje ego jako silnego, odważnego młodego człowieka.

Nie radzi sobie z emocjami, napięciem, uczuciem złości i za pomocą wulgaryzmów wyraża to na zewnątrz. Często naśladując w tym dorosłych… Zresztą takie jest najczęstsze tłumaczenie dorosłych używających przekleństw. Jeśli przekleństwa służą  nam dorosłym do wyrażania silnych emocji, to bądźmy też szczerzy w tej kwestii w stosunku do dzieci. Bo są one, a zwłaszcza ich uszy, szczególnie wrażliwe na wyłuskiwanie tych słów z naszych ust. Jeśli dziecko było świadkiem naszej „wpadki”, przeprośmy je i wytłumaczmy mu, dlaczego tata czy mama użyli takiego słowa. Przenigdy jednak nie mówmy dziecku, że „tata może, bo jest dorosły, a tobie nie wolno”.

Wulgaryzmy nie brzmią dobrze, zwłaszcza w ustach dzieci czy młodzieży, ale z drugiej strony pozwalają wyrazić złość w sposób, który rani mniej niż przemoc /pomijając obraźliwe epitety/. Skoro więc dają ujście stresowi i złym emocjom – oczywiście jeśli są stosowane tylko w razie potrzeby, a nie ciągle jako przerywnik – to także zmniejszają ilość chorób związanych bezpośrednio z tłumieniem stresu.

Co robić, co robić???? Jak reagować?

Przesadne reakcje rodziców będą dla dziecka atrakcyjne z tego względu, że będzie ono zaintrygowane używaniem wulgaryzmów i mocą słów, którą mogą się posługiwać. Oczywiście należy zachować spokój. Ani krzyki, ani inna forma agresji nie pomogą – dziecko jedynie utwierdzi się w przekonaniu jak wielką moc mają te słowa, skoro opanowanych rodziców są w stanie wyprowadzić z równowagi.

Nie reaguj więc gwałtownie i żywiołowo. Krzyk pokazuje jedynie Twoją słabość i nie jest żadną metodą. Przecież każdy ma prawo popełniać błędy, a Twoją rolą jako rodzica jest wskazać dziecku niewłaściwe zachowanie i nakreślić właściwą drogę.

Dlaczego reagujemy żywiołowo? Bo nasze dziecko, na przekór nam, nie dostosowuje się do panujących norm i oczekiwań otoczenia. A dodatkowo – wymyka się nam spod kontroli. To skutek wpływu otoczenia, rówieśników, którego boimy się panicznie. „Byleby tylko moje dziecko nie wpadło w złe towarzystwo…”. Czujemy się bezradni i stąd nasze ożywione reakcje.

Jeśli usłyszysz pierwszy raz przekleństwo z ust swojego dziecka najlepiej na nie reaguj.

Udaj, że nie słyszałeś. Brak reakcji spowoduje, że dziecko nie powinno być zainteresowane używaniem tych słów.

Nie zakazuj podniesionym tonem: „kategorycznie zabraniam Ci tak mówić!” Czy wiesz, że owoc zakazany smakuje bardziej? Dziecko tylko utwierdzi się w przekonaniu, że za pomocą wulgaryzmów skupi na sobie uwagę i może manipulować otoczeniem. Jesli maluch zaczyna prezentować dumnie swoją soczystą mowę jasno powiedz mu, że w Waszym domu nikt tak nie mówi i nie chcesz słuchać takich słów, nie będziesz na nie reagować, więc jeśli potrzebuje skończyć swój monolog to w swoim pokoju. A później niech przyjdzie do wszystkich i wtedy możecie zająć się czymś wspólnie. Dopowiedz jedynie na spokojnie, że takie słowa nie są ani fajne, ani śmieszne, a jeśli koledzy uważają inaczej – niech nasz maluch zapyta ich czy wiedzą, co dokładnie oznaczają?

Nie śmiej się także z wulgaryzmów wypływających z  ust Twojego dziecka. Twoja radość będzie dla niego sygnałem aprobaty  i dowodem na sprawianie Ci radości! Nie zachęcaj także malucha do powtarzania przekleństw w obecności babci, cioci czy wujka! Generalnie unikaj stawiania niestabilnych granic – raz reagujesz śmiechem, raz krzykiem na to samo niecenzuralne słowo. 

Spokój ma swoje granice…

Jeśli „bycie głuchym” na te słowa nie wystarcza – czas na rozmowę z dzieckiem. Warto, by dziecko znało znaczenie „brzydkich” słów, bo na pewno się z nimi zetknie, a lepiej by używając ich wiedziało co oznaczają lub znało kontekst ich użycia. Warto podać dziecku cenzuralne zamienniki na określenie niecenzuralnych słów.

W sytuacji, kiedy Twoje dziecko przeklina – jasno okazuj swoją dezaprobatę. Nie krzykiem jednak. Jeśli Twoje dziecko w przypływie złości wyrzuca z siebie cały potok słów, których nie akceptujesz, wykrzykując przy tym na dodatek, że jesteś durny i głupi – nie daj się ponieść emocjom. Daj dziecku spokojny komunikat, że nie akceptujesz ani takiego tonu, ani takiego słownictwa i w ten sposób nie będziesz rozmawiał, i że jak ochłonie i będzie gotowy na rozmowę – niech przyjdzie. A później spokojnie porozmawiaj z dzieckim co znaczy wg niego że ktoś jest durny – czy to, że się pomylił? Czy mamy prawo do pomyłek? Czy ono samo się nie myli? Czy może „głupi” oznacza niesprawiedliwy? Bo jeśli tak, to chciałbyś usłyszeć wprost, że źle oceniłeś sytuację, a nie słyszeć słowa, które są obraźliwe i osobiście Cię ranią i bolą. Potwierdź, że rozumiesz zdenerwowanie dziecka ale jest Ci przykro, że zostało ono wyrażone w sposób obraźliwy dla Ciebie.

Jeśli dziecko używa wulgaryzmów w towarzystwie innych – wykorzystaj to, aby wyjaśnić jak tego typu słownictwo działa na ludzi: jest im bardzo nieprzyjemnie, takie słowa sprawiają im przykrość. Zapytaj: „czy to o to Ci chodziło, czy Ci się wyrwało?”. Pokazujemy w ten sposób dziecku, dlaczego wulgaryzmy budzą w was negację, że ranią innych, ich uczucia, a przez szacunek dla drugiego człowieka – nie sprawiamy mu przykrości.

Jeśli mimo rozmów nasz maluch nadal używa wulgaryzmów, drążmy temat dalej. Podpytajmy skąd dziecko zna takie słownictwo, gdzie je słyszy. Być może to oglądane bajki, naszpikowane przemocą i określeniami typu ”głupku”, „idioto”, czy włączony telewizor emitujący po kolei wszystko jak leci jest źródłem inspiracji naszego malucha. Zróbmy jednak solidny rachunek sumienia. Im młodsze dziecko, tym częstsze wzorce językowe czerpane z najbliższego otoczenia /najpierw rodzina, później dopiero rówieśnicy i na końcu media/…